"Ślubna katastrofa" Urszula Gajdowska - Ciepła, zabawna opowieść o miłości / Recenzja

Witajcie

  

Całkiem niedawno pisałam o wyjątkowo ciepłej, pełnej humoru, ale i miłosnych perypetii książce, w której ważną rolę odgrywa malownicza wieś. Mowa oczywiście o Romantycznej katastrofie Urszuli Gajdowskiej. Druga część aż się prosiła, by od razu się za nią zabrać, dlatego w przerwie od poradnika, który swoją drogą dość mocno mnie wciągnął, sięgnęłam po dalsze losy Agaty i Pawła, a także ich charakternych dzieci.

Zapraszam dzisiaj na kilka słów o Ślubnej katastrofie.

 

"Ślubna katastrofa" Urszula Gajdowska  / Recenzja

 

Obie książki Urszuli Gajdowskiej to komedie romantyczne, w których nie brakuje miłosnych perypetii, humoru i rodzinnych zawirowań. Choć każdą z części można czytać osobno, moim zdaniem najlepiej zacząć od Romantycznej katastrofy, by poznać bohaterów i ich wcześniejsze losy. Jeśli jednak zdecydujecie się sięgnąć po drugą część po dłuższej przerwie, nie musicie obawiać się, że zapomnicie, co wydarzyło się wcześniej. Na początku autorka przypomina najważniejsze wydarzenia, dzięki czemu można bez problemu odnaleźć się w dalszej historii. 

Minęło trochę czasu od ostatniego lata i zmian, jakie nastąpiły w życiu Agaty. Kobieta rozwiodła się i przeniosła w rodzinne strony, na wieś, do malowniczego dworku. Po rozwodzie jej serce niemal od razu wypełnił Paweł. Dawna miłość z dzieciństwa, o której tak naprawdę chyba nigdy nie zapomniała. Oboje wiedzą, że nie ma sensu dłużej czekać, dlatego decyzja o ślubie zapada nagle bez zbędnego zastanawiania.

Ma być sielankowo i wyjątkowo, ale rodzina Pawła i Agaty ma zupełnie inne pomysły na ich ślub, co prowadzi do wielu nieporozumień i przezabawnych incydentów.

Gabrysia i Kaspian ubiegłego lata mieli się ku sobie, a teraz trwają na stopie wojennej. Do tego stopnia, że kiedy tylko znajdują się zbyt blisko siebie zawsze coś musi się wydarzyć. Do tego to właśnie oni mają wspólnie zająć się organizacją wesela swoich rodziców. Czy to dobry pomysł, czy może raczej przepis na katastrofę?

Dalsze losy bohaterów Romantycznej katastrofy obfitują w humor, zabawne sytuacje, rodzinne ciepło, zaangażowanie i troskę. Przygotowania do ślubu trwają w najlepsze, a wszystko musi odbyć się w krótkim czasie, bo data ceremonii zbliża się wielkimi krokami. Im więcej spraw do załatwienia, tym większy chaos.

Nie brakuje tutaj również Waldemara, który lubi trochę namieszać. Pojawia się także Adela, dawna bliska znajoma Pawła, która uwielbia zwracać na siebie uwagę. W tym wszystkim nie zabraknie strusich piór i zwierząt, które dodatkowo ubarwiają całą historię.Druga część jest wypełniona po brzegi niespodziankami.   

Między Gabrysią a Kaspianem iskrzy aż za mocno. Chwilami czułam się wręcz przytłoczona ich kłótniami. Wydawałoby się, że są już dorośli, a jednak przez wiele dni nie potrafili dojść do porozumienia i rozmawiali ze sobą jak dzieciaki. Chciałam, żeby ta ich wrogość skończyła się jak najszybciej, a tymczasem trwała przez większą część książki.

 

"Ślubna katastrofa" Urszula Gajdowska

"Ślubna katastrofa" Urszula Gajdowska

 

Bardzo podobała mi się rola starszych pań z rodu. To właśnie one najbardziej mnie rozbawiały i chyba polubiłam je najbardziej. Warto dodać, że mamy tu do czynienia z rodziną czteropokoleniową, co nadaje całej historii dodatkowej głębi i pozwala spojrzeć na rodzinne relacje z różnych perspektyw. Bohaterowie są bardzo naturalni, wyraziści i tacy, których można od razu polubić. Każdy ma swój charakter, własne przyzwyczajenia i pomysły, co sprawia, że wspólne perypetie tej rodziny wypadają wiarygodnie, a przy tym dostarczają sporo powodów do śmiechu.

Spodobało mi się również zwrócenie uwagi na starszych ludzi, którzy uciekają z domu. Warto poświęcać im swój czas i uwagę, by otoczyć ich jak największą troską, której tak bardzo potrzebują. W tym przypadku nic złego się nie wydarzyło, wręcz przeciwnie, ale zwrócenie uwagi na ten aspekt wydał mi się ważny i wartościowy. 

Ślubna katastrofa to nie tylko humor i zabawne sytuacje, ale również melancholia, zaduma oraz chwile skłaniające do refleksji nad minionym czasem i podjętymi decyzjami. Pojawia się też pytanie, czy wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. No i co najważniejsze, na miłość nigdy nie jest za późno. 

Malownicze pejzaże dodają całości uroku, a wiejska sceneria ponownie tworzy przyjemne tło dla miłosnych perypetii i rodzinnych zawirowań. Lektura została napisana lekkim, przyjemnym językiem, który sprawia, że przez historię płynie się bez większego wysiłku. Książkę czyta się łatwo i swobodnie, a większa czcionka dodatkowo uprzyjemnia chwile. To drobiazg, który ma znaczenie, zwłaszcza gdy lubimy wygodnie rozsiąść się z książką i na chwilę zapomnieć o całym świecie.

Cieszę się, że po Romantycznej katastrofie mogłam poznać dalsze losy Agaty, Pawła i ich bliskich. Autorka ponownie zabrała mnie do świata, w którym nie brakuje emocji, rodzinnego ciepła i niespodziewanych zwrotów akcji.

 

Za możliwość poznania książki dziękuję wydawnictwu Szara godzina 

 

Romantyczna katastrofa - recenzja 

Komentarze

  1. Ja jeszcze nie poznałam pierwszego tomu więc wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślub, cztery pokolenia i każdy z własną wizją uroczystości — katastrofa właściwie organizuje się sama! 😂 Najbardziej zaciekawiły mnie te starsze panie, które kradną całe przedstawienie. Fajnie, że obok humoru wspominasz też o przeciągniętych kłótniach — dzięki temu wiadomo, co może zachwycić, a co trochę zmęczyć. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie książki. W przyszłym tygodniu zapytam o nie w bibliotece.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Domowy Klimacik