Maria Weronika Józefacka - Spleciony obraz Cykl: Cienie prawdy tom IV
Witajcie
Pamiętam, jak przyszła do mnie pierwsza część cyklu Cienie Prawdy. Był to chyba podobny czas jak teraz. Zbliżająca się jesień dodawała przyjemnego uroku i sprzyjała chwilom z książką. W recenzji napisałam wtedy, że zupełnie nie spodziewałam się, iż Odbicie przeszłości jest debiutem. Dopiero później zorientowałam się, kiedy szukałam informacji potrzebnych do napisania recenzji.
W niedługim czasie mogłam przeczytać kolejną część serii, tym razem Zabliźnione rany. Pamiętam, jak dobrze wtedy rozumiałam Przemka i jak coraz bardziej wciągałam się w tę historię, a bohaterowie stali się moimi przyjaciółmi. Trzecia część wzbudziła chyba najwięcej emocji, ponieważ zostałam patronką tego tomu. Niezwykle szybko zatopiłam się w tej historii, a Agata i jej rozterki stały się moją codziennością.
Przyszedł czas na finałowy tom: Spleciony obraz, część czwartą cyklu i jednocześnie jego ostatnią odsłonę. Jest mi ogromnie miło, że mogę i temu tomowi patronować. Zżyłam się z bohaterami, jakby byli moimi sąsiadami, a ich problemy odczuwałam tak, jakbym czytała o bliskich znajomych.

Maria Weronika Józefacka - Spleciony obraz
Każdy tom dotyczył innego z przyjaciół. Był Daniel, Przemek i Agata, a teraz czas na Martę. Chyba ta bohaterka jest najbardziej poraniona. Zanim jednak opiszę Wam moje odczucia i spostrzeżenia, zapoznam Was odrobinę z fabułą.
Marta zaczyna nowe życie z dala od Warszawy i wszystkiego, co mogłoby kojarzyć się z jej dawnym życiem. Spokojnie podejmuje się kolejnych zleceń jako wabik na niewiernych mężów. W wolnych chwilach odwiedza rodziców, choć te momenty nie zawsze dobrze się dla niej kończą. Powoli próbuje wszystko sobie poukładać na nowo, a jeden zły dzień jej mamy otwiera wszystkie rany, które do tej pory starała się mocno zabliźnić.
Dostaje propozycję ponownego wyjazdu do Warszawy, tym razem w zastępstwie. Praca, która miała być tylko na chwilę, kolejny raz zaczyna zmieniać jej plany i względnie ułożone życie.
Daniel, Agata i Przemek próbują ułożyć życie tak, by każdy był na tyle zadowolony, na ile to możliwe. Mają jeden wspólny cel: dobrze wychować dziewczynki, a te jak nigdy próbują wymknąć się z rodzicielskiego uścisku. Szczególnie Julka, która powinna mieć na uwadze swoje zdrowie i to, że za chwilę kończy podstawówkę. Niestety nowa znajomość z Sandrą skutecznie oddala ją od nauki, a przede wszystkim od rodziców.
Daniel kolejny raz prosi Martę o pomoc. Ta niechętnie przystaje na jego plan, ale po czasie się godzi. Wspomnienia, które nią targają, dają jej jednak jakąś wskazówkę. Podświadomie chce pomóc Danielowi i przypilnować Julki, kiedy on nie może tego zrobić. Ten plan prowadzi ich do miejsca, którego zupełnie się nie spodziewali. Nie przypuszczają, jak sprytne potrafią być nastolatki i jak szybko mogą się wymknąć, kiedy rodzice tracą czujność.
Czy uda im się uratować Julkę przed tym, co może zaważyć na całym jej życiu? Przekonajcie się sami.

Maria Weronika Józefacka - Spleciony obraz Cykl: Cienie prawdy tom IV
Autorka Maria Weronika Józefacka, ma niezwykły styl. Taki swój, nietuzinkowy. Przyznam szczerze, że chwilami chciałam, żeby podkręciła akcję i przyspieszyła wydarzenia, ale im dalej czytałam, tym bardziej rozumiałam, co chciała nam, czytelnikom, przekazać.
Stworzyłam sobie wyobrażenie o tej części i na początku czułam lekkie rozczarowanie, że nie poszło to w tę stronę, w którą ja chciałam. Potem jednak zrozumiałam, że to przecież nie moja książka. Autorka zrobiła to po swojemu, tak jak uważała, że nas zaskoczy. I udało jej się.
Był taki moment, że czułam, iż jest tutaj za mało Marty, a przecież to jej część. Jednak wcale tak nie było. Julka stała się tutaj punktem kulminacyjnym, ale dopiero po skończeniu Splecionego obrazu wiem, dlaczego to wszystko było tak ważne. Marta z kolei bardzo mocno potrzebowała tej historii. Potrzebowała zamknięcia pewnych drzwi, pogodzenia się z przeszłością i chyba także odkupienia tego, co przez lata w niej tkwiło.
To lektura wyjątkowa. Bez szybkiej akcji, ale z nutą nostalgii i zastanowienia się nad błędami przeszłości. Nad tym, z czym musimy się pogodzić i czego nie możemy zmienić. Przeszłość pozostaje przeszłością. Trzeba iść naprzód i zostawić to, czego nie możemy już zmienić.
Rodzina zawsze będzie najważniejsza. To ona daje poczucie, że trzeba dać radę, że musisz znaleźć w sobie siłę, by iść dalej.
Bardzo, ale to bardzo podobało mi się, jak świetnie wszystko zostało ułożone w tej patchworkowej rodzinie. Chciałoby się zobaczyć na żywo takie rodziny, w których każdy potrafi się dogadać, wybaczyć i zostawić to, czego nie może zmienić, a zamiast tego skupić się na przyszłości.
Daniel, choć na pewno czuł ukłucie w środku, zachował się jak dojrzały facet i naprawdę świetnie dogaduje się z Agatą i Przemkiem. To przykład tego, jak można poprowadzić swoje życie, by jednak dało się posklejać to, czego inni nie potrafią. Cała trójka, a teraz i czwórka, ma jeden cel - chcą, by Julka wyrosła na mądrą i dobrą dziewczynę. Zrobią wszystko, by dać jej to, co najlepsze.

Spleciony obraz Cykl: Cienie prawdy tom IV
I chyba właśnie ten obraz rodziny jest jednym z tych elementów, które zostaną ze mną po zakończeniu tej historii. Pokazuje, że rozstanie wcale nie musi oznaczać wojny, wzajemnych pretensji i przekreślenia wszystkiego, co było wcześniej. Można się rozstać, ale też pogodzić, wybaczyć i mimo wszystko stworzyć relację, w której jest miejsce na szacunek i wspólne dobro.
Chciałam, by było odrobinę więcej romantyzmu w tej części. Czułam, że było tutaj trochę za mało chemii między Martą a Igorem. Być może jednak sama bohaterka nie miała odwagi, by się na nią zdobyć. Nie chciała się spieszyć, nie chciała niczego zepsuć, bo sama nie wiedziała, czego się spodziewać. Ich relacja rozwijała się więc bardzo ostrożnie, a ja momentami czekałam na więcej.
Warszawa jesienią… tutaj autorka zdecydowanie mnie kupiła. Chłód, jesienne ulice, atmosfera miasta, wszystko to miało swój klimat i idealnie wpisało się w tę historię. Opisy tworzyły atmosferę, która sprawiała, że można było naprawdę poczuć tę jesienną Warszawę.

Maria Weronika Józefacka - Spleciony obraz
Koniec końców jestem całkowicie usatysfakcjonowana tą częścią. Finałowy tom domknął wszystko, co wcześniej nie zostało do końca powiedziane. Drzwi przeszłości raz na zawsze zostają zamknięte, a nasi bohaterowie muszą w końcu zacząć żyć tym, co nowe i co na nich czeka.
Czuję, że poradzą sobie. Teraz czeka ich już tylko to, co dobre. Zapewne z wzlotami i upadkami, ale takimi zwyczajnymi, które przecież są częścią każdego życia.
Polubiłam się z nimi aż tak bardzo, że trochę dziwnie mi ze świadomością, że nie będę już czekała na kolejną część. Chociaż… będę czekała, ale tym razem na nową powieść autorki, która mam nadzieję kolejny raz nas zaskoczy.
Jeśli lubicie skomplikowane perypetie rodzinne i przyjacielskie, historie, w które będziecie zatapiać się coraz bardziej z każdym kolejnym tomem, to zdecydowanie polecam Wam tę serię.
Dziękuję autorce kolejny raz za zaufanie 💜💛💜
Za piękne zdjęcia dziękuję https://wonderlandfoto.pl/
Zapowiedź recenzji: https://www.domowyklimacik.pl/2026/09/spleciony-obraz-finaowy-tom-cyklu.html
Komentarze
Prześlij komentarz