Wioletta Piasecka Chata pod starym świerkiem Tom 1 - Recenzja na Domowy Klimacik

Witajcie

 

Kolejna książka, która wpadła niby przypadkiem w moje ręce na Legimi. Od dawna miałam w planach twórczość pani Wioletty Piaseckiej, jednak zawsze coś odbierało mi tę chwilę, by zabrać się za którąkolwiek z jej książek. Wiele razy wychwalane przez recenzentki, jak również przez moją mamę, musiały się w końcu doczekać swojej kolejki.

 

Wioletta Piasecka Chata pod starym świerkiem - Recenzja

 

Po wysłuchaniu „Verity” miałam ochotę na coś subtelnego i lekkiego. „Chata pod starym świerkiem” okazała się strzałem w dziesiątkę. Od początku poczułam, że to mój klimat.

Jagoda i Malina to siostry, które nie rozmawiają ze sobą od prawie 20 lat. Jedna wyjechała z rodzinnej miejscowości, by skończyć studia i odciąć się od tego, co było. Druga została, założyła rodzinę, podjęła się pracy w gospodarstwie męża i zajmowała się tym wszystkim, czym jej siostra w mieście nie musiała. Konflikt sprzed lat tak bardzo poróżnił siostry, że straciły ze sobą kontakt na długi czas. Teraz drogi życiowe zaczynają się tak układać, że będą musiały spojrzeć sobie w oczy.

Malina wraz z mężem mają problemy finansowe. Gospodarstwo nie przynosi każdego roku takich samych dochodów, dlatego Fabian, mąż Maliny, zmusza ją, by odezwała się do siostry i porozmawiała o sprzedaży domu rodziców. Ma nadzieję, że to załata ich dziurę budżetową. Niestety ciężko jest odezwać się do siostry po tak długim czasie, a do tego z wyrzutami sumienia i zazdrością, że jej życie potoczyło się zupełnie inaczej.

Jagoda, znana i ceniona pani doktor, marzy, by jej rodzina stała się pełna. Mąż jednak ani myśli powiększać ich domowego ogniska. Twierdzi, że jest dobrze tak, jak jest, a samych dzieci nie lubi. Zupełnie nie daje po sobie poznać, że od lat okłamuje żonę i prowadzi podwójne życie. Jednocześnie nie potrafi powiedzieć prawdy i zacząć żyć normalnie. Codziennie stwarza pozory dobrego męża, który ma dużo pracy i obowiązków. Jako szanowany pan dyrektor zawsze ma coś do załatwienia.

Los tak układa splątane drogi, że na drodze Jagody pojawia się Piotruś, chłopiec, który przeszedł bardzo wiele w swoim życiu, a ona chce mu podarować to, co najcenniejsze ciepły, kochający dom. Czy będzie w stanie to zrobić? Czy mąż podda się jej namowom i razem stworzą dom dla tego chłopca?

Za rogiem święta Bożego Narodzenia. Czas nostalgii, zadumy, czas, kiedy powinno się wybaczyć. To, co było złe i o czym już się nie pamięta. Czy siostry będą w stanie zapomnieć o tym, co je poróżniło? Czy 20 lat to wystarczający czas, by dać sobie drugą szansę?

Ciepła, otulająca, klimatyczna i muszę przyznać, że pełna wzruszeń. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz płakałam nad książką, a tutaj kilka razy zdarzyło się, że oczy mocno mi się zaszkliły. Historia o trudnych wyborach, o błędach przeszłości, o tym, czego nie da się naprawić, choć bardzo by się chciało. Jeden błąd, który zmienia bieg wszystkich życiowych wydarzeń. O wybaczeniu i o tym, jak czasem jest ciężko samej, kiedy nikt nie docenia, jak wiele się robi.

Znalazłam tutaj wszystko, czego na obecną chwilę potrzebowałam. Lekkość, płynną fabułę i historię, od której naprawdę trudno było mi się oderwać. Ciekawość towarzyszyła od początku, choć przyznam, że chwilami książka była trochę przewidywalna, nie stanowiło to jednak dla mnie żadnego problemu. Chciałam być w tej historii, z tymi ludźmi i czuć ich emocje.

Idealna książka na zimowe popołudnie. Byłoby pięknie, gdybym zaczęła jej słuchać w grudniu, choć tak bardzo zapadłam w tę historię, że nie przeszkadzało mi to, iż za oknem u bohaterów sypał śnieg, a u mnie dopiero puka jesień. Lubię, kiedy książka jest w tym samym czasie, jaki panuje u mnie rzeczywiście za oknem, tutaj jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało.

Ogromnie jestem ciekawa dalszych losów bohaterów i już niebawem zabieram się za kolejną część.

 

Książka wysłuchana na Legimi

 

Komentarze

Copyright © Domowy Klimacik