„Szczęścia chodzą parami” Marta Nowik - Recenzja na Domowy Klimacik

Witajcie  

 

Pewnie pamiętacie, że już kilka razy miałam problem z czytaniem. Zastój dokuczał i nie chciał puścić. Ostatnio jednak całkiem dobrze mi idzie i myślę, że w dużej mierze za sprawą właśnie takich lekkich, ciepłych lektur jak ta, z którą przychodzę dzisiaj.

„Szczęścia chodzą parami” Marty Nowik to idealna książka na nadchodzące jesienne dni, które właśnie się zbliżają. Ciepła, pogodna historia o miłości, szczęściu i nowych początkach, ale przede wszystkim o ludziach i ich codziennych problemach.

 

Szczęścia chodzą parami - Marta Nowik recenzja


Tosia mieszka w małej miejscowości o nazwie Zielona Lipka i z sukcesami prowadzi Kącik Złamanych Serc. Jak nikt potrafi doradzić swoim klientom w kwestii złamanego serca, ale jej własne nadal jest zranione.
Kiedy w miasteczku pojawia się Strażak, który wywołuje wiele emocji i ogólne zaciekawienie, a przy tym otwiera konkurencyjne Biuro Samotnych Serc, świat Tosi wywraca się do góry nogami. Do tego wszystkiego konkurencja ma ochotę się z nią zaprzyjaźnić, co Tosi zupełnie nie mieści się w głowie.
Dochodzi do szeregu różnych sytuacji, które mocno komplikują życie naszej bohaterki. Do tej pory bardzo starała się wszystko sobie poukładać, dodatkowo na jej drodze pojawia się również Maksymilian... 


Szczęścia chodzą parami Marta Nowik recenzja
Szczęścia chodzą parami - Marta Nowik recenzja

Szczęścia chodzą parami - Marta Nowik
Szczęścia chodzą parami - Marta Nowik recenzja


Od samego początku lektura wywołała we mnie wiele przyjemnych, ciepłych emocji. Bawiłam się naprawdę dobrze, kilka razy książka mnie rozbawiła, ale znalazłam w niej również takie małe złote myśli, które pozwoliły mi się zatrzymać i pomyśleć nad życiem.
Tosia jest tutaj niby główną bohaterką, ale tak naprawdę ta historia nie jest tylko o niej. To również opowieść o mieszkańcach Zielonej Lipki, sąsiadach i ich rozterkach. Każdy z nich ma swoje problemy, swoje małe smutki i radości. Okazuje się jednak, że rozmowa z bliską osobą i świadomość, że można liczyć na sąsiada czy przyjaciela, potrafią naprawdę wiele zmienić.
Tutaj każdy wie wszystko o każdym, ale jednocześnie każdy chce pomóc każdemu. I chyba właśnie ta zwyczajna ludzka życzliwość podobała mi się w tej książce najbardziej.
Niektóre sytuacje naprawdę mnie rozczuliły. Jak chociażby ta z żółwiem. Uwielbiam te małe stworzenia i sama chętnie bym mu pomogła, gdybym takiego znalazła.
Podobała mi się również relacja Tosi z jej bratem. Był wyraźnie opiekuńczy i mimo braku czasu starał się nieść jej pomoc. Nie mogę sobie nawet wyobrazić takiej relacji, ponieważ jestem jedynaczką. Chwilami nawet im zazdrościłam.
W tej całej codzienności znajduje się również miejsce na miłość, która czasem czeka tuż za rogiem. Tylko najpierw trzeba zamknąć drzwi do przeszłości, żeby zrobić miejsce na coś nowego.

 
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością MartaNowik i muszę przyznać, że bardzo przyjemne. „Szczęścia chodzą parami” pokazały mi jej pogodniejszą, ciepłą stronę. Jestem więc tym bardziej ciekawa drugiej książki, czyli „Mocy nadziei”, bo tutaj emocje mają być już zupełnie inne.
Dwie książki, dwie różne emocje i jedna autorka. Jestem ciekawa, co przyniesie kolejne spotkanie.

 
„Szczęścia chodzą parami” polecam szczególnie na długie jesienne wieczory. Chociaż mam wrażenie, że przy tej historii „wieczór” może być pojęciem mocno umownym, bo książkę można spokojnie pochłonąć w jeden wieczór. Duża, wygodna czcionka zdecydowanie jeszcze to ułatwia. Swoją drogą bardzo dobrze mi się czytało właśnie dzięki większej czcionce.

 
To lekka i przyjemna historia, która przypomina, że na miłość i szczęście nigdy nie jest za późno.

 
Dziękuję wydawnictwu Szara Godzina za książkę do recenzji.

Komentarze

Copyright © Domowy Klimacik