Colleen Hoover - Verity. Coraz większy mrok / Recenzja audiobooka

 Witajcie

 

Sama nie wiem jak ta książka wpadła w moje ręce, a właściwie… w moje uszy. Chyba Legimi samo zasugerowało, że może mi się spodobać. Zaintrygowała okładka, a nazwisko autorki było mi znane, bo wcześniej przeczytałam jej jedną książkę, którą całkiem miło wspominam. Sam tytuł sugerował, że mogę spodziewać się thrillera, kryminału? Sama nie wiem czego właściwie chciałam, ale liczyłam na coś dobrego.

Można by rzec, że od pierwszej strony, ale w tym przypadku właściwie od pierwszych zdań, poczułam, że ta historia mnie wciągnie. Zaintrygowana i zaciekawiona, a dodatkowo zachęcona głosem Magdaleny Kumorek, zabierałam ją ze sobą niemal w każdą wolną chwile.

 

Colleen Hoover - Verity. Coraz większy mrok / Recenzja

 

Lowen jest świadkiem wypadku, a zaraz po nim niespodziewanie spotyka mężczyznę, który pożycza jej swoją koszulę. Szybko okazuje się, że ma on zostać jej przyszłym pracodawcą. Kobieta dostaje propozycję dokończenia serii książek napisanych przez jego żonę, Verity Crawford, sławną autorkę thrillerów, która wskutek tragicznego wypadku zostaje sparaliżowana.

Dziewczyna przyjeżdża do posiadłości Crawfordów i zagłębia się w stosy notatek. Wśród nich znajduje maszynopis będący czymś w rodzaju biografii Verity. Zaczyna czytać i przepada na długie godziny. Zupełnie nie spodziewa się tego, co odkryje. Z każdym kolejnym rozdziałem historia staje się coraz bardziej mroczna.

Po pierwszym spotkaniu z autorką, kiedy czytałam książkę skierowaną bardziej do młodzieży, na pewno nie spodziewałam się mieszanki romansu i wątku erotycznego wplecionego w thriller. Nie mogę też określić tej książki jako romansu, ale zdecydowanie można postawić ją na półce z thrillerami, choć opisów zbliżeń między bohaterami jest naprawdę sporo.

Początkowo zupełnie mi to nie przeszkadzało, ale im było ich więcej, tym bardziej zaczynało mnie to męczyć. Później na szczęście trochę się uspokoiło. Każdy rozdział odkrywa przed nami kolejne tajemnice, których z pewnością nie spodziewała się sama Lowen, kiedy zgadzała się na dokończenie książek poczytnej autorki. Coraz bardziej ciągnie ją do pana domu i męża Verity. Napięcie między tą dwójką narasta coraz bardziej z każdym rozdziałem, a kolejne strony odkrywają coraz więcej mroku.

Ta historia jest jednocześnie ciekawa, momentami obrzydliwa, wciągająca i zaskakująca. Bywała przewidywalna, ale mimo wszystko chciałam słuchać dalej, żeby sprawdzić, czy wydarzy się dokładnie to, czego się spodziewałam.

Na pewno nie można powiedzieć, że autorka nie trzyma czytelnika w szachu. Cały czas chce się wiedzieć, co będzie dalej. Myślę, że wiele kobiet, a szczególnie matek, nie będzie potrafiło postawić się w sytuacji głównej bohaterki i zrozumieć, jak można posunąć się aż tak daleko. Bo czy można być aż tak okrutnym?

Intrygująca, obsesyjna i manipulacyjna taka właśnie jest Verity... 

Książka wciągała coraz bardziej i wtedy, nie wiedzieć czemu, zajrzałam na Lubimy Czytać i zaczęłam czytać opinie.

Źle zrobiłam. Oj, bardzo źle.

Nie powinnam ich czytać, zanim sama nie skończę historii. Jestem zbyt podatna na opinie innych i wiem, że czasami potrafią mi one zepsuć odbiór książki. A ta podobała mi się od pierwszych chwil, choć momentami naprawdę chciałam, żeby tych wszystkich erotycznych opisów było mniej. Podobało mi się napięcie, które rosło między bohaterami, oraz sposób, w jaki autorka kończyła kolejne rozdziały. Właśnie wtedy zostawałam z niedosytem i natychmiast chciałam słuchać dalej.

Opinie na temat tej książki są naprawdę skrajne od zachwytów po bardzo złe oceny. Ja jednak uważam, że „Verity. Coraz większy mrok” jest książką wartą uwagi.

Dostarcza pewnego rodzaju rozrywki, choć sama nie wiem, czy w przypadku tej historii można użyć właśnie tego słowa. Na pewno daje do myślenia, a wątek relacji między bohaterami może spodobać się osobom, które lubią romanse z bardziej mrocznym klimatem.

Zakończenie? Zaskakujące...

Zu­pełnie nie spodziewałam się, że historia pójdzie właśnie w tę stronę. Trochę podejrzewałam rolę osoby, która została zamieszana w całą tę historię, ale nie w taki sposób, w jaki poprowadziła to autorka.

I to oczywiście ogromny plus, bo uwielbiam być zaskakiwana w książkach. Właśnie po to czytamy, żeby nie zawsze wiedzieć, co wydarzy się za chwilę. Kiedy wszystko jest przewidywalne, czytelnik szybko może poczuć znudzenie. Tutaj muszę więc przyznać, że autorka całkiem dobrze poprowadziła tę grę.

Kiedy skończyłam słuchać epilogu, siedziałam i sama nie wiedziałam, co myśleć. Z jednej strony pomyślałam: dobra książka. Z drugiej nadal nie do końca wiedziałam, jak ją właściwie określić. Na pewno zapadła mi w pamięć.

Czy polecam?

Myślę, że po pierwszym rozdziale sami będziecie wiedzieć, czy chcecie czytać albo słuchać dalej.

Niedawno odkryłam, że niebawem będzie premiera filmu na podstawie książki. 

Nie mogę się doczekać.  

 

Recenzja do innej książki Colleen Hoover - klik  

Komentarze

Copyright © Domowy Klimacik