Przegląd nowości REVERS COSMETICS: Serum nawilżające z kwasem hialuronowym, Serum liftingujące z kolagenem, Balsam do ciała z mango oraz dwa tusze do rzęs - MOJA OPINIA

 Witajcie

 

 Firma  Revers Cosmetics jest na rynku już od dłuższego czasu i mam wrażenie, że coraz częściej widzę jej nowości. Przyciągają do siebie ładnym opakowaniem, kolorem i oczywiście jakością. Niedawno właśnie, miałam okazję poznać kilka nowości tej marki. Pokazywałam je na moim FP oraz na IG. Nadszedł czas by podzielić się z Wami moimi wrażeniami z testowania otrzymanych produktów.

 

 Serum nawilżające z kwasem hialuronowym, Serum liftingujące z kolagenem, Balsam do ciała z mango oraz dwa tusze do rzęs


Dla przypomnienia to co mam okazję używać każdego dnia to dwa sera do twarzy, jedno nawilżające, a drugie liftingujące, balsam do ciała oraz dwa tusze do rzęs. Wszystko przyszło do mnie przepięknie zapakowane w ślicznym prezentowym pudełku. Bardzo ładnie się prezentowały. Czułam się jakbym miałam urodziny dwa razy ;)

 




 

MANGO VEGAN ODŻYWCZO - KOJĄCY BALSAM DO CIAŁA 


 

Zacznę od balsamu, który zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z nakrętką. Etykieta z mango już nasuwa wakacyjne skojarzenia. Pod wieczkiem mamy tutaj dodatkowe zabezpieczenie, ale ja szybko tę folię usunęłam, ponieważ przeszkadzała mi w trakcie używania. 

 


 

Odżywczo-kojący balsam do ciała MANGO VEGAN ma bardzo ładny zapach, właśnie taki wakacyjny, letni, kuszący słodkością. Jest po prostu apetyczny, aż chciałoby się go zjeść podczas nakładania. Jednak uważam, przynajmniej dla mnie, że nie jest aż tak intensywny jakby mogło się wydawać na początku. Teraz nawet kiedy piszę post mam otwarte opakowanie i jeśli się nie nachylę nad pudełkiem to nie czuję tego ładnego zapachu, a szkoda. 

 


 

Konsystencja to coś pomiędzy gęstym masłem a balsamem. Fajna formuła, którą bardzo polubiłam. Mocno nawilżający, nie wchłania się błyskawicznie, zostawia na skórze lekki film, który wyczuwam nawet kolejnego dnia. Dla mnie jest to jego zaletą, bo czuję przez to nawilżenie przez bardzo długi czas. Myślę, że zimą mógłby okazać się lepszą opcją, ale teraz też dobrze mi się go używa. Pojemność balsamu to  250ml, a ważność liczymy od pierwszego otwarcia 12 miesięcy.


MAXI PUSH UP!  

ONE BIG STEP UP LENGTH,  TRUE BLACK

 


 

Kolejnymi produktami jakie chciałabym przybliżyć to dwa tusze do rzęs. Mamy tutaj MAXI PUSH UP! w bardzo ładnym miętowym opakowaniu oraz ONE BIG STEP UP LENGTH,  TRUE BLACK w równie ładnym koralowym opakowaniu. Tusze różnią się przede wszystkim kolorowymi szatami graficznymi. ale i szczoteczkami. MAXI PUSH UP! ma silikonową szczoteczkę dość dużą, a ONE BIG STEP UP LENGTH TRUE BLACK tradycyjną włosową.

 



 

Dla mnie oba tusze są właściwie podobne w swojej konsystencji i tak samo trzymały się w ciągu dnia. Różnica w szczoteczce i podkręceniu rzęs. Ten w miętowym opakowaniu podkręcał i wydłużał rzęsy, a ten w koralowym opakowaniu wydłużał. Oba fajnie rozdzielają rzęsy, podczas nakładania czułam, że nakładam bardzo mało tego tuszu, obie szczoteczki jakby praktycznie były suche. Musiałam dość dużo razy namachać się podczas nakładania by osiągnąć efekt, do którego jestem przyzwyczajona. Są tego plusy i minusy, czasami fajnie  jest budować sobie warstwami efekt jaki chcemy uzyskać, ale rano kiedy spieszyłam się do pracy czułam lekką irytację. Czasami zostawiałam mało nałożonego tuszu, a wtedy prawie, że nie było widać efektu. No cóż albo ja trafiłam na takie opakowania albo tak one mają się sprawdzać. Tak czy inaczej zarówno opakowanie jak i obie szczoteczki są poręczne, dobrze się nimi maluje. Nie pojawiła się u mnie żadne reakcja alergiczna.

Jedno jeszcze co mogę im zarzucić to to, że pod koniec dnia pod oczami pojawiała się mała "panda". Zarówno przy MAXI PUSH UP! jak i ONE BIG STEP UP LENGTH, TRUE BLACK. Było to naprawdę pod koniec dnia, ale jednak w ostatnim czasie coś podobnego mi się nie zdarzyło, więc chciałam o tym napisać. Na pewno się nie kruszą i nie oblepiają rzęs. Ze zmywaniem wszystko ok, szybko i sprawnie. Czy wrócę do nich kiedyś? Niestety nie podbiły mojego serca na tyle bym zrezygnowała ze swojego ulubieńca, ale do używania na co dzień chętnie po nie sięgam, jednak na duże wyjścia już nie.

 


 

 

Kolejne dwa produktu, które ostatnio przetestowałam to dwa sera do twarzy:

  • Liftingujące serum do twarzy, szyi i dekoltu z kolagenem 

  • Nawilżające serum do twarzy, szyi i dekoltu z kwasem hialuronowym

Oba zamknięte w ładnych kartonikach, oba pojemności 10 ml i oba dozujemy pipetką. Oba również mają w swoim składzie całą masę dobroczynnych składników. 

 






Zaczęłam testowanie od Liftingującego serum do twarzy, szyi i dekoltu z kolagenem. Ponieważ jestem już kobietą po trzydziestce to kładę nacisk na pielęgnację przeciwzmarszczkową. Zaczęłam stosowanie rano pod mój już długo używany krem do twarzy, ale też i wieczorem na noc, również pod krem. Rano kiedy po pierwszym użyciu  się obudziłam to zauważyłam nawilżenie lepsze niż po samym kremie, a skóra była promienna. Makijaż również trzymał się nienagannie cały dzień. Samo serum bardzo przyjemnie pachnie, nawet bardzo przyjemnie. Dla mnie ten zapach jest śliczny. Konsystencja trochę żelowa, lekka,  szybko się wchłania. Na tyle błyskawicznie, że mój krem nakładałam niemal od razu. Moim zachwytom nie byłoby końca gdyby nie jeden mały fakt. Stosowałam kilka dni, może po dwóch, trzech zauważyłam małe niedoskonałości, których ostatnio miałam bardzo mało. Od razu nie odstawiłam serum, bo jakoś nie chciało mi się wierzyć, że to po nim. Jednak z każdym dniem zapchanych miejsc było coraz więcej. Mimo, że niebyły jakieś bardzo uciążliwe to jednak mam na tym punkcie niemałego fioła i niestety musiałam serum odstawić. Zaczęłam używać drugiego Nawilżającego serum do twarzy, szyi i dekoltu z kwasem hialuronowym. To serum ma bardzo podobną konsystencję, trochę jakby żelową, która równie szybko się wchłania co poprzednik. Różnią się tym, że serum nawilżające jest trochę bardziej tłuste i nie pachnie tak intensywnie. Skóra jest bardzo nawilżona i fajnie wygładzona. Makijaż trzyma się równie dobrze, jednak zapchanie tutaj także wystąpiło, a właściwie nadal się nasilało, bo nie zniknęło od czasu używania liftingującego. Niestety przestałam stosować oba sera. 

 





 

Bardzo, ale to bardzo ubolewam nad faktem, że oba wywołały u mnie zapychanie, bo jestem bardzo zadowolona z ich działania. Skóra naprawdę stała się odżywiona, nawilżona i promienna. Dokładnie taka jaka ma być po serum. Czułam, że składniki, które są w nich zawarte działają dobrze na skórę. Jednak mam do zapychania niemałe skłonności i niestety taka reakcja się u mnie pojawiła. Myślę, że osoby, które nie mają skłonności do zapychania skóry, będą bardzo zadowolone. Ja natomiast będę używałam zarówno jednego serum jak i drugiego sporadycznie, bo po jednym razie nic złego się nie działo. Dodam, że były to małe zapchane pory, a nie jakieś duże wykwity, być może jestem na tym tle zbyt przewrażliwiona, a inne osoby nawet by tego nie zauważyły. 

 


 Podsumowując: Wszystkie kosmetyki sprawdziły się całkiem dobrze w mojej ocenie, ale jednak nierewelacyjnie. Z małymi wyjątkami, które tyczą się akurat konkretnie mojej osoby. Czytałam opinie innych dziewczyn i były bardzo zadowolone, więc być może akurat moja cera jest wybredna. Najbardziej zachwycił mnie balsam do ciała. Mam nadzieję, że kolejne nowości marki REVERS COSMETICS sprawdzą się u mnie jeszcze lepiej niż te dzisiaj opisane. 

 

Wszystkie powyższe kosmetyki znajdziecie na stronie REVERS, tam też ich składy i ceny. 

👇👇👇

KLIK

 

Znacie któryś z kosmetyków dzisiaj opisywanych?

Jak się u Was sprawdziły?

Komentarze

  1. Oj szkoda. Byłam najbardziej ciekawa serum nawilżającego bo moja skóra zawsze domaga się więcej i więcej nawilżenia. Może u mnie by się sprawdziło.
    Tusze jak dla mnie porażka, nie lubię nakładać warstwami naskary - jedna i w zupełności wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. nowości revers są bardzo fajne, ja mam zupełnie inne ich produkty ale też jestem bardzo zadowolona szczególnie z tuszu wodoodpornego

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam że Revers ma też pielęgnację. Do tych tuszy nie miałabym cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pielęgnacja interesuje mnie najbardziej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Domowy Klimacik