poniedziałek, 10 czerwca 2019

Ava ECO ALOE ORGANIC Opuncja i Aloes Serum do twarzy i Krem pod oczy Opuncja i Aloes - Najlepsze prodykty 2018

Witajcie

Jak Wam minął weekend? 
Też mieliście ładną pogodę?
U nas przeszła mała burza i trochę popadało, ale była na tyle krótka, że w sobotę jeszcze zrobiliśmy grilla ;)
Oprócz grilla i gości mój weekend był dość pracowity, bo doczekałam się mojej wymarzonej szafy ;)
Teraz mam nadzieję, że zmieszczę się już praktycznie ze wszystkimi gratami jakie mam.

Wszyscy zawsze czekają na piątek, a tu znowu poniedziałek i trzeba zabrać się do pracy.
Dzisiaj chciałabym zaprosić na kilka słów o serum do twarzy i kremie pod oczy marki AVA.

Jak się spisują i czy warto je kupić o tym w dalszej części postu :)







Oba produkty kupiłam przy okazji zamówienia w aptece.
Szukałam kremu pod oczy, a pamiętałam, że z kremu AVA byłam kiedyś bardzo zadowolona. Traf chciał, że nieświadomie wybrałam drugi raz ten sam krem co miałam kiedyś. Serum dodałam przy okazji. Było to jeszcze w lutym, a wtedy po zimie chciałam trochę nawilżyć skórę. Jednocześnie bałam się jak zareaguje, czy dostanę jakiegoś wysypu albo czegoś podobnego. Z moją skórą nigdy nie wiadomo ;)
Zacznę jednak najpierw od tej strony technicznej, co na opakowaniu itp.

Oba produkty mieszczą się w bardzo podobnych kartonikach i z taką samą szatą graficzną.
Dopiero po wyciągnięciu z opakowania widać różnicę.


SERUM DO TWARZY - AVA ECO ALOE ORGANIC OPUNCJA I ALOES

Najwyższy stopień naturalności kosmetyków
ANTI-AGING  

Intensywnie odmładza i łagodzi podrażnienia

Pojemność 30 ml
Ważność 6 M od otwarcia
Ceny nie pamiętam, w granicach 25 zł- 30 zł 


Serum zamknięte jest w szklanym opakowaniu z małą pompką, która idealnie dozuje kosmetyk. 
Na początku naciskałam dwie pompki, ale serum znikało mi w zastraszającym tempie, więc zmniejszyłam ilość do jednej. Okazało się, że ta ilość wystarcza w zupełności na całą twarz.
Do końca opakowania wszystko działało bez zarzutu (chodzi mi o dozownik - pompkę ;). Praktycznie do samego końca kosmetyk został wykorzystany, została na dnie tylko odrobina, która już nie chciała dać się "wypompować".


Co znajdziemy na opakowaniu:




 Skład:



Konsystencja, kolor i zapach:

Kolor w opakowaniu i po wydobyciu na dłoń jest brązowo - pomarańczowy, ale podczas aplikacji serum robi się delikatnie białe, po czym wchłania się i nie zostawia po sobie żadnego śladu.
Żadnej warstwy, lepkości, tłustości czy innych rzeczy. Po prostu znika :) Skóra jedynie staje się gładsza i bardziej elastyczna.
Konsystencja jest jakby olejkowa, ale nie tłusta.
Zapach ma specyficzny, trochę dziwny, ale po ponad 3 miesiącach stosowania zwyczajnie się do niego przyzwyczaiłam i uważam, że jest całkiem przyjemny. Skóra po nim pachnie przez jakiś czas, jednak po nałożeniu kremu nie czuję już go.



Skóra po 5 sekundach:


Jak wspominałam wyżej stosuję od lutego, ale w tej chwili mam już rozpoczęte kolejne opakowanie. Jedno wystarczyło mi na około 3 miesiące codziennego stosowania, ale nie zawsze dwa razy dziennie.
Skóra stała się gładsza, bardziej elastyczna, odzyskała optymalne nawilżenie. W tej chwili nie jest ani tłusta ani wysuszona, jest taka "akurat". Na serum stosuję zawsze krem do twarzy, czasami na przebarwienia a czasami nawilżający marki Oriflame. Zdarzało się jednak, że czasami nałożyłam tylko serum i ono także wystarczyło mi na cały dzień.
Jest niesamowicie delikatne, faktycznie łagodzi podrażnienia, nawet te trądzikowe.
Nie wysypało mnie po nim. Nie zauważyłam żadnych, ale to żadnych skutków ubocznych, które mogłyby świadczyć na niekorzyść tego serum. 
Jestem nim zachwycona dlatego kupiłam kolejne opakowanie, a jestem pewna, że na tym nie poprzestanę. Choć jestem też ciekawa innych serum, czy są tak samo dobre.
Zdecydowanie polecam, dla sery wrażliwej, suchej i innych. 
Serum jest naprawdę dobre.


Krem pod oczy ALOE ORGANIC Anti - Aging

Wygładza, nawilża, zapewnia długotrwały lifting

Najwyższy stopień naturalności kosmetyku

Pojemność 15 ml
Ważność 6 M od otwarcia
Wydajność około 3-4 miesięcy ( jeszcze mam, a otwarty na początku lutego)
Cena około 25 zł (może więcej)


Moje pierwsze spotkanie z marką AVA było właśnie wtedy kiedy kupiłam ten krem pod oczy. Przy okazji zakupów w Rossmannie, dawno temu, chyba z dwa lata już temu. Wtedy byłam nim bardzo zachwycona. Ciągle miałam w głowie, że był fajny i chciałam wypróbować jeszcze coś z firmy, więc teraz po długim czasie szukałam znowu kremu pod oczy. Nawet nie wiedziałam, że wybrałam taki sam jak wtedy, dopiero kiedy przyszła paczka zobaczyłam to samo małe opakowanie z pompką.
Pomyślałam, że nic straconego, bo wtedy byłam zadowolona.
Czy teraz było tak samo?

Najpierw o tym co znajdziemy na opakowaniu:




Opakowanie tak jak i poprzednika jest szklane z pompką, która dozuje odpowiednią porcję kosmetyku.
Lekki, niezbyt gęsty, łagodnej treści bym powiedziała, nie za tłusty, a jednocześnie nawilżający strefę pod okiem.



Czasami zasycha przy otworze taka mała porcja kremu, ale nie przeszkadza to zupełnie. Po prostu tego nie nakładam na skórę, a rozsmarowuje na dłoni. Przez cały okres używania, ani teraz ani poprzednim razem nie zauważyłam by spowodował u mnie jakieś nieprzyjemne skutki uboczne. Nie powoduje  łzawienia, szczypania, zaczerwienienia.
Dość szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, nie roluje się przy nakładaniu korektora.
Wszystko mi w nim pasuje. 

Czy zauważyłam by podziałał odmładzająco?

Nie mogę powiedzieć, że zmarszczki zniknęły, ale mam wrażenie, że są delikatnie płytsze. Na pewno skóra jest w dużo lepszej kondycji, nawilżona, rozjaśniona i bardziej napięta.
Wieczorem lubię nałożyć grubą warstwę i zostawić do wchłonięcia, rano nie mam opuchniętych oczu. Przed nałożeniem makijażu stosuję już nieco mniejszą dawkę co powoduje szybsze wchłanianie i nie przeszkadza później przy aplikacji kolejnych kosmetyków.



Kolorek jak widać na zdjęciu jest taki jakby ecru, po rozsmarowaniu nie widać go zupełnie.
Zapach zbliżony do serum, ale łagodniejszy, prawie niewyczuwalny, a już na pewno nie czuję go kiedy jest pod okiem ;) 

  
Podsumowując:

Z obu produktów jestem bardzo zadowolona, z ich delikatności i tego jak odmieniły moją skórę. Być może na rynku są jeszcze inne lepsze produkty, ale ja ich nie odkryłam i póki co uważam to serum i krem pod oczy za ulubieńców, nie tylko w czerwcu, ale już od lutego są ulubieńcami i myślę, że jeszcze przez długi czas tak zostanie. Wcale się nie dziwię, że dostały złoty medal jako najlepszy produkt 2018, którzy wybrali konsumenci :)



Znacie te kosmetyki AVA?
A może znacie inne i też uważacie je za perełki?
 

15 komentarzy:

  1. Nie znam kosmetyków tej marki 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tę markę, ale akurat tych produktów jeszcze nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie aloes kiedyś uczulił, więc teraz unikam produktów na nim opartych

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś się przymierzałam do kosmetyków tej firmy, ale ostatecznie jakoś o nich zapomniałam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie napisana recenzja. Chętnie sięgnę po te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat tych produktów nie znam, ale bardzo lubię markę ava :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow to serum czyni magie, musze koniecznie sie z nim zapoznac :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Marka Ava jest mi znana jedynie ze słuchu. Może się skuszę na jakiś jej produkt...

    Zapraszam do mnie- wystartował nowy konkurs. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam aloes :)
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo lubię kosmetyki Ava, miałam tę serię, jest świetna w pielęgnacji suchej skóry

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciągnie mnie do ich produktów :P Nawet krem pod oczy już czeka na użycie :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo przydatna recenzja, już poleciłam koleżankom Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten krem mnie zainteresował.
    Lubię produkty Ava 👍👌

    OdpowiedzUsuń
  14. Już samo to że jest z aloesem mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń