poniedziałek, 4 czerwca 2018

tianDe Peeling cytrynowy i krem do stóp / nóg z tłuszczem węża - recenzja i moje wrażenia

437.

Witajcie:)

Niestety tak się składa, że kiedy na dworze robi się ciepło czas wolny spędzamy w plenerze, a nie przed komputerem i nie wiadomo kiedy tydzień znowu mi uciekł z prędkością światła ;)

Marka tianDe jeszcze do niedawna była mi zupełnie obca. Nie miałam z nią styczności nawet w internecie, ale kiedy natknęłam się na opis peelingu tej marki na stronie Naturica.pl od razu chciałam go mieć. Peelingów używam bardzo dużo, więc jeden więcej do sprawdzenia to tylko formalność ;)
Oprócz peelingu chciałabym przedstawić jeszcze jeden produkt w dzisiejszym poście, a mianowicie krem do stóp/ nóg z tłuszczem węża. 
Oba produkty używam od mniej więcej połowy kwietnia, więc myślę, że już coś mogę o nich napisać.
Na szczegóły zapraszam poniżej :)




Zacznę od opisania peelingu, bo to on najbardziej mnie ciekawił ;)

 Produkt przychodzi do nas zafoliowany. Nie ma możliwości by ktoś przed nami go otwierał i próbował, a przez to mamy pewność, że jego data ważności zaczyna się od momentu otwarcia przez nas.
6 miesięcy od pierwszego użycia to trochę mało jak dla mnie, bo tubka jest dość duża.
Jego pojemność to 120 g
Żeby szybciej zużyć zaczęłam też stosować do szyi i dekoltu. 




Otwieranie na klik. Tuba na tyle stabilna, że możemy ją postawić.



Sam peeling jest bezbarwną galaretką, którą wydobywa się z opakowania bez żadnego problemu, a myślę, że kiedy będzie mi się kończył tubę można przeciąć jak krem do rąk i wydobyć całą resztę (jest miękka).



Co na opakowaniu:





Zawsze kiedy widzę glicerynę w składzie mam trochę obawy, że produkt mnie zapcha, ale tak może się stać w przypadku kremu, jednak czy po peelingu?
Jak tylko paczuszka do mnie dotarła zrobiłam zdjęcia i zabrałam się za testowanie. 
Umyłam twarz, szybki demakijaż i do dzieła.
Jak już pisałam peeling to taka trochę galaretka, która łatwo rozprowadza się po skórze.
Od razu zauważyłam, że się jakby "roluje" na skórze, jest to efekt złuszczania.
Działo się tak za każdym razem gdy go używałam. Zdarzało mi się czasami nie do końca  dobrze zmyć makijaż i wtedy peeling stawał się "brudny". 
Zaleca się masować skórę 1-2 minuty.
Zmywa się dobrze, ale nie rewelacyjnie, ponieważ trzeba kilka razy myć twarz wodą.

Jakie rezultaty?
Gładka, odświeżona skóra, trochę jakby jaśniejsza. W dotyku bez porównania do tego co było przed zabiegiem. Nie zauważyłam żeby widocznie oczyszczał pory, ale nie tego od niego oczekiwałam. Po dłuższym stosowaniu nie zauważyłam by miał wpływ na mój trądzik, czyli ani go nie zmniejszył, ani nie zwiększył. Najbardziej co zauważyłam to wygładzenie i taką promienność cery.
Dodatkowo nawilżałam twarz kremem choć nie musiałam, bo sam peeling nie wysuszał skóry. 
Nie czułam ściągania, nie było też żadnego zaczerwienienia mimo np. dłuższego masowania skóry. 
Przyznam, że peeling jest całkiem przyjemny choć nie należy do najtańszych, bo kosztuje około 33-35 zł 

Jedyne co mi się w nim trochę nie spodobało to jego zapach. Myślałam, że będą to miłe cytrusowe nuty, a on raczej przypomina mi kuchenny cif, choć w trakcie rozsmarowywanie nie czuć już go aż tak bardzo jak na początku. Da się to wytrzymać, nie jest aż tak intensywny jak cif ;)
Mimo tego drobnego mankamentu cieszę się, że się na niego skusiłam. 


Drugi produkt marki tianDe, który mam okazję testować to krem do stóp z tłuszczem węża. 
Tubka białego koloru z zakrętką. 
Ważność 6 miesięcy od otwarcia
Tutaj w przypadku kremu do stóp jest to dla mnie optymalny termin do zużycia, ponieważ takiego kremu używam dużo i jestem w stanie zużyć go w krótszym czasie.
Pojemność 80 ml



Sam krem jest również koloru białego, łatwo się go wydobywa z tuby, ponieważ jest ona miękka.


Co na opakowaniu:




Kremu używałam głównie do stóp i nóg, można też do rąk. Ja do rąk stosowała to co zostało mi po rozsmarowaniu na stopach.
Jest lekki w rozprowadzaniu i dość szybko się wchłania, choć dla mnie to bez różnicy, bo takich produktów używam głównie na noc, a po tym zakładam skarpetki. 
Rano stopy są gładsze i nie ma śladu po kremie.
Po mniej więcej tygodniu może więcej zauważyłam, że moja twarda skóra na piętach zaczęła się złuszczać. Tak sama od siebie, bez użycia pumeksów, tarek i innych gadżetów. 
To mnie zaskoczyło bardzo, krem faktycznie działa i przyczynia się do regeneracji skóry.
Po tym używałam go z większą przyjemnością.
W tej chwili moje pięty są na tyle w dobrym stanie, że nie wstydzę się ubierać klapek czy sandałów, bo nie straszą suchą skórą ;)
Pachnie delikatnie, trochę jakby miętowo z dodatkiem rumianku? Coś w tym stylu. Początkowo można odczuć lekkie chłodzenie, ale bardzo subtelne.
Muszę przyznać, że tym kremem chyba jestem jeszcze bardziej zachwycona niż peelingiem.
Polecam dla tych, którzy mają problemy z suchą skórą na stopach. 
Ja w tej chwili używam go już kilka razy w tygodniu, nie codziennie, żeby na dłużej mi wystarczył, ale też dla tego, że już nie muszę smarować stóp codziennie. 

 Podsumowując:
Oba produkty bardzo polubiłam, oba się u mnie dobrze sprawdziły. Jestem bardzo ciekawa innych produktów tej marki, a przeglądając ofertę, wiem, że jest ich naprawdę sporo ;) 

Obu kosmetyków szukajcie na stronie sklepu albo na fp sklepu:

http://naturica.pl/



Znacie markę tianDe?
Używaliście już produktów z tłuszczem węża? 

Pozdrawiam - Madzia :* 

Najlepsze kosmetyki w atrakcyjnych cenach

24 komentarze:

  1. Niestety nie znam tych produktów, o marce słyszałam. Nie mają jednak nic w sobie co by mnie przyciągnęło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś miałam coś z tiande, ale zupełnie nie pamiętam już co to było.
    Z jadem węża nic jeszcze nie miałam, ale jestem ciekawa kosmetyków z takim dodatkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marka ta jest mi zupełnie obca i nie poznałam jej wcześniej. Lubię taką formę peelingów do twarzy, ale wymagam czegoś więcej od nich

    OdpowiedzUsuń
  4. Peeling całkiem przyjemny, choć marki zupełnie nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej ciekawa mi opinia o peelingu natomiast muszę przyznać że bardzo ostrożnie podchodzą do cytrynowych zapachów z tego względu że nienawidzę aromatu syfu a niestety producentem bardzo ciężko jest ocenić naturalny zapach cytryny. Chociaż tutaj biorąc pod uwagę cenę mogliby dodać naturalnych olejków eterycznych na przykład o zapachu trawy cytrynowej i już by to pachniało inaczej. Wtedy myślę że można by było nawet takie pieniążki za niego zapłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syfu- cifu mialo być :D i wybacz błędy mój słownik wie lepiej 😛

      Usuń
  6. Nigdy nie słyszałam o tej marce i nie używałam produktów z tłuszczem węża, ale przyznam, że ten krem do stóp mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja od peelingów oczekuję głównie porządnego oczyszczania porów, więc ten raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej marki, ale bardzo podoba mi się konsystencja tych kosmetyków. Dokładnie taka jaką lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ cudeńka wyszukałaś, widzę je po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa marka, nigdy wcześniej o nie j nie słyszałam. Widzę że ze stopami robi cuda!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych kosmetyków, jednak zaciekawiły mnie, więc chetnie je przetestuję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też tak mam. Ostatnio wolę siedzieć na zewnątrz i robię wszystko, jak najdalej komputera.
    O marce słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zupełnie nie znam marki, fajnie że Ci się sprawdziły!

    OdpowiedzUsuń

  14. Och ten krem do stóp z tłuszczem węża chętni bym wypróbowała. W sumie skoro skóra sama zaczęła się złuszczać to tak jak u węża, który ją gubi :D
    Miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem jest naprawdę dobry, bardzo mnie zaskoczył :)
      Wzajemnie miłego dnia :*

      Usuń
  15. Ciekawe produktu, warte uwagi, szczególnie ten do stóp:)

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam te kosmetyki, bardzo miło wspominam ślimakowy krem do rąk

    OdpowiedzUsuń
  17. Tłuszcz węża? Brzmi interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam o takich produktach z węża,ale jeszcze nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Peelingu nie znam, ale krem z węża miałam i sobie chwalę 😍👍

    OdpowiedzUsuń
  20. ten peeling cytrynowy wypróbowałabym z ciekawosci u siebie.

    OdpowiedzUsuń